Obudziłam się rano myśląc że przed czasem na spokojnie zjadłam płatki z mlekiem na śniadanie, po śniadaniu poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam swoją wielką szafę i dumałam co ubrać.
" Lubię sukienki ale jest za zimno, chociaż ...... do pracy nie mam wcale tak daleko zaledwie kilka minut drogi."
Zdecydowałam na ciemnofioletową sukienkę z czarną koronką, do tego bransoletkę z czarnym kwiatuszkiem na sam koniec wysokie czarne buty no i oczywiście czarną torbę jakiegoś znanego projektanta ale już nie pamiętam jakiego.
Do torby wrzuciłam klucze, zeszłam na dół spakowałam jabłko i wodę chciałam już wyjść kiedy sobie przypomniałam że mam nie zrobione włosy no i makijaż. Ściągnęłam buty aby szybciej wszystko robić.Rzuciłam torbę gdzieś w kąt i pobiegłam do łazienki. Wyczesałam włosy i zrobiłam bardzo starannego koka,następnie wzięłam maskarę i pociągnęłam nią parę razy rzęsy. Po odłożeniu maskary wzięłam eyeliner i pociągnęłam dwie proste linie, jeszcze tylko czerwona pomadka. Kilka ruchów na ustach i gotowe. Na wszelki wypadek zabrałam ze sobą pomadkę jakbym potrzebowała.
Coś kierowało mnie do mojego pokoju weszłam do niego na chwilę, rozglądnęłam się po pokoju a mój wzrok zatrzymał się na łóżku zobaczyłam tam mój telefon. " Głupia ja poszłabym do pracy bez telefonu ". Podeszłam do łóżka i szybko wzięłam telefon odruchowo spojrzałam na godzinę była 10:30.
- O mój Boże spóźniłam się pół godziny nie wiem jakim cudem nie słyszałam budzika.
Szybko wyszłam z pokoju i kierowałam się w stronę wyjścia zarzuciłam na moje gołe ramiona czarny płaszczyk, wzięłam jeszcze torbę. Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam do pracy.Chociaż ciężko biegło się w obcasach to ani na chwilę się nie zatrzymałam tylko biegłam do wyznaczonego celu. Wpadłam do pracowni jak oparzona, tam już czekała na mnie Marina moja szefowa. Była ubrana w czarne spodnie jeansowe które przy okazji ją wyszczuplały i białą koszule. Pozwoliła mi złapać oddech ponieważ z moja kondycją jest słabo gdy mój oddech się unormował spytała.
-Czemu się spóźniłaś do pracy?
-Jjjaaa baardzooo prrrrzzeppraszzam- zaczęłam się jąkać- raanoo wstaaałaam myyślllląc żee mammm jeszzzczze duuuuzo czzzasuu , gdddyy byyyłam goootowa spoojrzaaałam naaa zegareeeek i byyłaa juuuż 10
- Mam nadzieje że to więcej się nie powtórzy a jak już by miało to zadzwoń że coś BARDZO ważnego Ci wypadło- wypowiedziała to zdanie z troską jednocześnie akcentując słowo bardzo
-Dobrze to się już nie powtórzy- odpowiedziałam
-A teraz do pracy, ruchy, ruchy,ruchy!!!!!
Zobaczyłam na biurku stos zleceń, pierwsze które mam zrealizować to suknia ślubna pani Emilly. Za dziesięć minut będzie u mnie w pracowni. Usiadłam na krzesło w celu aby odpocząć. Siedziałam chwilę wpatrując się bezsensownie w okno, chciałam napić się wody gdy do mojego malego ale przytulnego gabinetu weszła Pani Emilly.
- Dzień Dobry Pani
-Cześć poza tym jakiej Pani mów do mnie Emilly- wypowiadając te słowa uśmiechnęła się do mnie .
Odwzajemniłam usmiech.
-Oki ja jestem Jessika ale ludzie mówią do mnie Jess to co jaką suknię chciałabyś mieć?- zapytałam- Oj przepraszam gdzie moje maniery usiądź- pokazałam na krzesło stojące naprzeciwko mnie.
-Dziękuje.Myślałam nad prosta , krój chyba w kształcie litery A albo syrenkowaty
-Okej ale ja jednak myślę że do Ciebie będzie pasować ta suknie
Pokazuję jej zdjęcie w katalogu. Na chwile wstrzymała oddech a później zaczeła piszczeć ze szczęścia.
-Em czy jesteś tego pewna ze to będzie twoja suknia ślubna?
-Tak!!!- wręcz skakała z radości
-No to ok stań na tamtym podeście wezmę potrzebne miary.
Em poszła grzecznie na miejsce wskazane przeze mnie wyjęłam z szuflady centymetr krawiecki, zeszyt i długopis. Podeszłam do Em i mierzyłam ją wzdłuż w szerz aż miałam wszystkie potrzebne miary.
-Ok skończone zapraszam za 2 tygodnie do przymierzenia kreacji.
-Dziękuje i do zobaczenia
-Cześć- odpowiedziałam po tych słowach wyszła zamykając za sobą drzwi. Chwile posiedziałam w samotności i zebrałam się wzięłam torbę założyłam płaszcz. Za sobą zamknęłam na klucz drzwi od mojego gabinetu. Zaszłam jeszcze do biura Mariny i się z nią pożegnałam. Wyszła na świeże powietrze. Wyjęłam z torby telefon , założyłam słuchawki na uszy a następnie włączyłam jakąś pierwszą lepszą piosenkę. Trafiła się Iggy Azalea - Black Window, jeszcze spojrzałam na godzinę była 15 więc nie musiałam się spieszyć poszłam w stronę miasta. Zagłębiając się w rytm muzyki, nic się dla mnie nie liczyło oprócz muzyki. Przechodząc obok centrum pomyślałam że może pójdę przejść się po sklepach
~*~
4 godziny później
Wychodzę już z ostatniego sklepu obładowana torbami, to były moje największe zakupy świata. Kiedy kierowałam się do wyjścia zobaczyłam przystojnego mulata ba moje oko miał gdzieś z 20 lat
włosy miał ułożone nie nagannie ciekawe ile czasu spędza na zrobieniu tej fryzury.Nie odrywam od niego ani na chwilę wzroku, no i los tak chciał że mnie nakrył na tym że patrzę się na niego uśmiechnął się do mnie. Ja nie potrafiłam tego odwzajemnić dlatego szybko odwróciłam wzrok , spuściłam głowę w dół nagle poczułam że potknęłam się o coś i zamknęłam oczy aby nie widzieć tego upadku po chwili nie czuje zimnej podłogi ani bólu tylko czyjeś ręce. I usłyszałam czyjś głos, nieznany był mi wcześniej.
-Już dobrze księżniczko możesz otworzyć oczy- powiedział nieznany
Gdy usłyszałam że nazwał mnie księżniczką zamarła
_____________________________________________________________________________________________________________________________
No hej wszystkim mam do was wielka prośbę jeśli to przeczytałeś lub przeczytałaś zostawcie po sobie komentarz nie wiem może być przecinek lyb kropka cokolwiek wiecie że można komentować z anonima. W komach możecie też napisać co wam się podobało w tym rozdziale a co nie co byście zmienili.
PS Jak będą pod tym postem co najmniej 2 komenatrze rozdział pojawi się szybciej tylko niech nie spamuje 1 osoba jak nie to bedzie gdzieś za tydzień
Do zobaczenia


supi :D
OdpowiedzUsuńhehe
OdpowiedzUsuń